Prezes wiecznie żywy…

brak_foto

Prezes wiecznie żywy…

Parafrazując hasło „Lenin wiecznie żywy”podobnie jest w Polskiej Izbie Pogrzebowej. Pan Witold Skrzydlewski mimo, że pół roku temu przestał być Prezesem Izby nadal w pismach do osób i instytucji przedstawia się jako Prezes. Nie przeszkadza mu w tym fakt, że 3 czerwca przegrał wybory na Prezesa Izby, a 29 lipca zorganizował drugie wybory, po których Prezesem obwołano Pana Sebastiana Rubina. Notabene, w kwestii wyborów 3 czerwca, Pan Skrzydlewski chyba mija się z prawdą, co do głosowania przez pełnomocników, bo  większość pełnomocników głosowało za jego kandydaturą. Są to oczywiście szacunki, bo głosowanie było tajne. W przypadku braku pełnomocników jego przegrana z Panem Robertem Czyżakiem byłaby prawdopodobnie jeszcze bardziej dotkliwa niż 4 głosy.

Ubiegając się o drugą kadencję Pan Witold Skrzydlewski obiecał, że druga kadencja będzie jego ostatnią i nie będzie startował na trzecią. Nie dotrzymał słowa i bezskutecznie próbował zostać Prezesem po raz trzeci. Skoro się nie udało to teraz ignoruje fakt swojej przegranej i twierdzi, że jest nim nadal. Nic bardziej błędnego. Widnienie nadal w KRS Pana Witolda Skrzydlewskiego, jako Prezesa Izby nie jest tożsame z byciem nim. Jego 4-letnia kadencja skończyła się w czerwcu 2017 r. § 18 ust. 1 Statutu Polskiej Izby Pogrzebowej stanowi jasno i wyraźnie, że „Kadencja Zarządu, Komisji Rewizyjnej i Sądu Koleżeńskiego trwa 4 lata.” i ani minuty dłużej. Statut został tak napisany, żeby właśnie niektórzy nie mogli podważać wyborów i rządzić dożywotnio. To nie Białoruś. Teraz musimy po prostu cierpliwie czekać na rozstrzygnięcie Sądu i Wojewody Mazowieckiego. Mamy nadzieję, że ich decyzje będzie honorował również Pana Witold Skrzydlewski i w końcu pogodzi się z losem.

Na koniec odnosząc się do nawoływania przez Pana Witolda Skrzydlewskiego do ratowania Izby. Wszyscy wiemy, kto zerwał Walne Zgromadzenie 3 czerwca w Kielcach, kto bezprawnie zabrał karty do głosowania i uciekł z nimi, kto zorganizował nie uznane przez Sąd Walne Zgromadzenie 29 lipca w Strykowie, mimo, że już wcześniej wyznaczono jego datę na 2 września i powiadomiono o tym listownie wszystkich członków, moglibyśmy tak wymieniać bez końca. Myśląc o Panu Witoldzie Skrzydlewskim nasuwa się skojarzenie z człowiekiem, który najpierw sam podpalił budynek, a teraz  nawołuje żeby go gasić.