SMUTNY KONIEC BYŁEGO PREZESA

Kiedy Pan Witold Skrzydlewski zrozumie, że ludzie po prostu go nie chcą ?

Przegrał już któreś wybory z rzędu. Przegrał w Izbie, przegrał w wyborach parlamentarnych w Łodzi w 2015 r. (miał poparcie poniżej 1%), odmówił mu uznania Sąd Rejestrowy KRS. Na zorganizowanej przez niego Wigilii frekwencję robiła jego rodzina i pracownicy. Posługuje się w pismach do Członków Izby tytułem „Prezes Zarządu” zapewne to tytuł prezesa Orła Łódź, bo tam faktycznie jest Prezesem. W Izbie, o czym wyraźnie zapomniał, Prezesem Pan Witold Skrzydlewski nie jest już prawie od roku. Zresztą Członkowie Izby wybierają Prezesa Izby, a nie Zarządu zgodnie ze Statutem. Także ten podpis do niczego nie zobowiązuje. Ciągle jesteśmy zasypywani z jego strony paszkwilami, odezwami i listami. Były Prezes stał się postacią tragiczną, a cała sytuacja zaczyna przypominać brazylijską telenowelę. Ponoć, gdy się dowiedział, że przedstawiciel i pełnomocnik Zarządu Izby mają przyjechać 19 stycznia br. do jej siedziby przyjechał do Warszawy, ale Ci nie chcieli na niego zaczekać. Przestał być partnerem do rozmowy. Kiedyś szanowany, dzisiaj …