Kiedy mnie już nie będzie… Artystyczne urny

Obrzędy i rytuały pogrzebowe to silnie zakorzeniona tradycja – bardzo różna w różnych zakątkach świata. Ale bez względu na wyznanie czy kulturę danego regionu, osoba zmarła staje się obiektem kultu, otoczona wspomnieniami, do momentu pogrzebu jest na granicy pomiędzy światem żywych i umarłych.

Jest duchem materialnym, bo przecież cień jej postaci widzimy w każdym zakątku domu, odczuwamy wręcz jej obecność. Działania podejmowane przez najbliższą rodzinę i przyjaciół oscylują wokół metafizycznego doznania i przeżycia aktu śmierci, troski o godne pożegnanie oraz budowania nowej świadomości życia po stracie kogoś bliskiego. Pamięć wyostrza się, a myśli układają mozaikę życia człowieka, którego chcielibyśmy zachować we wspomnieniach. Dotykamy jego przedmiotów: książek, zapisków, garderoby, przeglądamy płyty z ulubioną muzyką. Często w takich momentach dostrzegamy jego indywidualność i niepowtarzalność. Sądzę, że właśnie takie chwile powodują, że pragniemy, aby ostatnie pożegnanie było niezwykłe, ciepłe, z dbałością o indywidualizację ceremonii, na co ogromny wpływ ma miejsce, w którym zostaną złożone prochy zmarłego. Z tego typu doświadczeń oraz własnej ścieżki rozwoju duchowego zrodził się mój pomysł na projektowanie i wykonanie unikatowych urn artystycznych. Jest to dla mnie wyzwanie bardzo osobiste, gdyż wierzę, że urna, zrobiona z gliny, nosząca ślad ludzkiej dłoni, jej ciepła i przekazywanej energii, zapewni bliskim poczucie bezpieczeństwa, troski o zmarłego i przyniesie ukojenie w trudnych chwilach.

Urny są  różnorodne. W warstwie plastycznej kładę nacisk na kolorystykę i doskonałą formę. Ważnym i charakterystycznym detalem każdej z nich jest wieczko z elementem dekoracyjnym. Od zestawień czarno-czerwonych i stylizacji japońskiej, po naturalne barwy ziemi z dekorem drewnianym, po nietypowe urny pudełkowe w ciemnych, satynowych tonacjach z prostokątnym zamknięciem – każda z nich to wyjątkowa, podkreślająca osobowość osoby zmarłej waza do przechowywania prochów.

Siłę i charakter urn nadaje im także historia, którą mogą opowiadać – historię życia osoby, której nie ma już wśród nas.

Urny dzielą się na cztery kategorie, odpowiadające czterem żywiołom: powietrza, wody, ziemi i ognia kojarzonym od starożytności z czterema podstawowymi typami osobowości człowieka. Mają także swoje nazwy np.: Anioł, Gwiezdny pył, Szmaragdowa toń, Przemijanie czy Moja Miłość.

Urny są niezwykle trwałe. Wymodelowane ręcznie z gliny lub wytoczone na kole garncarskim, zostają wypalone w piecu ceramicznym w temp. 950 stopni. Następnie są szkliwione, malowane i zostają kolejny raz poddane działaniu wysokich temperatur w granicach 1065-1220, dzięki czemu zyskują twardość kamienia. Opatrzone certyfikatem autentyczności mogą spełniać przypisaną im funkcję.

Istnieje możliwość wykonania każdego modelu urny w większej ilości, lecz mimo to żadna nie straci swojego indywidualnego charakteru. Ręczne tworzenie powoduje, że kształt każdej będzie się nieznacznie różnić a naniesione na powierzchni urny szkliwa pod wpływem oddziaływania wysokich temperatur za każdym razem dadzą zaskakujące efekty  kolorystyczne.

W Polsce kremacja staje się coraz bardziej popularna z wielu powodów. Moja ścieżka duchowa i oswajanie własnej śmierci doprowadziły do przekonania, że bardziej naturalny jest pochówek w urnie. Urna staje się łącznikiem pomiędzy światem realnym a zaświatem; staje się  znakiem człowieka, którego prochy zostały tam złożone. Będzie jego schronieniem, pod warunkiem, że nie będzie to wytwór produkcji masowej – bezduszny, pozbawiony charakteru, nijaki. Torajowie w Indonezji składają ciała zmarłych dzieci w dziupli drzewa lateksowego. Od tej pory staje się ono jego nową matką, która nad nim czuwa. Taką też moc opiekuńczą mają moje urny.

Klementyna Kot

Klementyna Kot – warszawska ceramiczka i rzeźbiarka. Prowadzi swoją autorską pracownię ceramiki. Bierze udział w pokazach, wystawach i targach.