Propozycja Polskiej Izby Pogrzebowej w mediach

W polskich mediach rozpętała się burza po tym, jak program „Superwizjer” stacji TVN ustalił, że urzędnicy państwowi nie skorzystali z propozycji Polskiej Izby Pogrzebowej, która oferowała bezpłatne trumny, transport zwłok i pogrzeby ofiar katastrofy smoleńskiej.


Jak podaje TVN, reporterzy „Superwizjera” tuż przed drugą rocznicą katastrofy smoleńskiej dotarli do kopii pism skierowanych do premiera, marszałka Sejmu, ministra spraw zagranicznych i szefów klubów parlamentarnych. Pisma te, noszące datę 10 kwietnia 2010 r., zawierały propozycję bezpłatnej organizacji pochówków ofiar katastrofy smoleńskiej. Podpisane były przez Witolda Skrzydlewskiego, Prezesa Polskiej Izby Pogrzebowej.

TVN: Kto zarobił na pogrzebach?
„Superwizjer” TVN ustalił, że przedstawiciele Izby oferowali rządowi bezpłatne trumny dla wszystkich ofiar katastrofy, transport zwłok i organizację pogrzebów. Nie dostali jednak odpowiedzi. Zdecydowano się bowiem na skorzystanie z usług firmy SOS Agencja Funeralna, która dla wszystkich ofiar zamówiła trumny we Włoszech w firmie Ferrari.
Szybko okazało się, że firma SOS Agencja Funeralna zapłaciła za trumny zaledwie jedną trzecią kwoty, którą otrzymała od Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych z Bydgoszczy. Reszta – jak tłumaczył płk Marek Kalwasiński, komendant 2. Regionalnej Bazy Logistycznej – zgodnie z umową należała się za zamykanie trumien. TVN ustalił jednak, że trumny zamykali polscy żołnierze. Por. Radosław Chojna-Abarchan z 10. Opolskiej Brygady Logistycznej powiedział z kolei, że firma SOS Agencja Funeralna lutowała metalowe wkłady trumien.

„Wielokropek”
„Superwizjer” zwrócił także uwagę na kwestię transportu ciał ofiar. Chociaż członkowie Izby oferowali charytatywnie swoje usługi, organizacją transportów zajęło się Miejskie Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych, które wystawiło fakturę na 180 tys. zł. Członkowie Izby przed kamerami przyznali, że nie otrzymali za transport wynagrodzenia. Pytania reporterów o to, co stało się ze 180 tys. zł, pozostały bez odpowiedzi.
Reporterzy TVN ustalili, że właściciel firmy SOS Agencja Funeralna Piotr Godlewski był w PRL tajnym współpracownikiem Wojskowej Służby Wewnętrznej. Miał pseudonim „Wielokropek”.
„Superwizjer” zapowiedział kontynuację tematu.

Dlaczego TVN zajął się tematem?
Wyemitowany 9 października materiał przykuł uwagę mediów. „Urzędnicy odrzucili ofertę przejętych narodową tragedią przedsiębiorców, woleli zapłacić” – pisał „Fakt”. Gazeta zauważyła także, że w „Superwizjerze” płk Marek Kalwasiński stwierdził, że firmę SOS Agencja Funeralna znaleziono poprzez wyszukiwarkę internetową, wpisując hasło „firma pogrzebowa”. „Postanowiliśmy to sprawdzić, ale wpisując podobne hasła trudno w pierwszej setce firm odnaleźć tę mieszczącą się na warszawskim Żoliborzu. Może więc tropów trzeba szukać gdzie indziej?” – zastanawia się „Fakt”.
Dziennik na swojej stronie internetowej opublikował też kopie pism z Polskiej Izby Pogrzebowej. W „Fakcie” ukazał się także wywiad z autorami materiału w „Superwizjerze” – Piotrem Litką i Marcinem Mamoniemm, którzy przyznali, że sprawą zajmują się od jesieni 2011 r. – Najistotniejsze dla nas było to, że w chwili gdy doszło do tak wielkiej narodowej tragedii, a Polacy zjednoczyli się w żałobie, wiele osób chciało czynem udowodnić że bezinteresownie kocha Ojczyznę. Wielu chciało pomóc. Choćby harcerze, lekarze sądowi, księża. Wśród takich osób znaleźli się przedsiębiorcy z Polskiej Izby Pogrzebowej. Ich oferta darmowej pomocy została całkowicie zignorowana. To był pierwszy znak zapytania i pierwsza wątpliwość, którą chcieliśmy wyjaśnić. Jeśli państwo nie korzysta z takiej oferty pomocy, to widocznie ma w tym jakiś interes – wyjaśnił w rozmowie z „Faktem” Mamoń, pytany o to, dlaczego TVN zajął się tym tematem.

Minister wyjaśnia
Informacje o ustaleniach „Superwizjera” pojawiły się także m.in. w portalach Gazeta.pl, GazetaPrawna.pl, Onet.pl i WP.PL, a także na stronach internetowych „Rzeczpospolitej” i radia RMF FM. Komentarze pojawiły się w serwisach Fronda.pl, Salon24.pl oraz Wpolityce.pl.
W TVN24 minister Paweł Graś wyjaśniał, że w obliczu tragedii smoleńskiej nikt nie myślał o kosztach. – Trzeba pamiętać, jaki to był ciężki czas i ile było problemów do rozwiązania – powiedział Graś i dodał, że na podejmowanie decyzji często były zaledwie minuty.

Media sprawdzają, kim jest Godlewski
Szczególnie szeroko temat omówił portal Niezależna.pl. który wskazał, że informacje „Superwizjera” już wcześniej zostały opublikowane w wydanej przez „Gazetę Polską” książce Leszka Misiaka i Grzegorza Wierzchołowskiego „Musieli zginąć”. „Postanowiliśmy wyjaśnić, z jakich powodów zrezygnowano z nieodpłatnej pomocy doświadczonej organizacji, zrzeszającej zakłady pogrzebowe z całej Polski, a powierzono zadanie firmom komercyjnym. Zamiast Polskiej Izby Pogrzebowej zadanie organizacji pochówków rząd Donalda Tuska powierzył bowiem prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz” – cytuje książkę Niezależna.pl. Z kolei na pytania przesłane firmie SOS Agencja Funeralna, autorzy książki otrzymali w odpowiedzi pismo, które kończy się stwierdzeniem: „Nie wyrażamy zgody na publikowanie informacji na nasz temat. Z poważaniem Ewa i Piotr Godlewscy”.
W portalu Niezależna.pl ukazał się też artykuł o samym Piotrze Godlewskim, a także komentarz dziennikarza „Gazety Polskiej Codziennie” Grzegorza Wszołka.

Echa wciąż się pojawiają
Choć nasze działania czasem pozostają bez odpowiedzi, to jednak Izba zawsze w przypadku wielkich tragedii – pożar hotelu socjalnego w Kamieniu Pomorskim, wypadek samochodu w Nowym Mieście nad Pilicą, a także Barbary Szendzielarz, córki „Łupaszki”, czy w końcu katastrofa smoleńska – zawsze jest w gotowości, żeby bezpłatnie ofiarować swoją pomoc. W przypadku Kamienia Pomorskiego Izba i jej Członkowie pokryli koszty wszystkich 23 pogrzebów. Tak samo było w przypadku śmierci 18 pasażerów busa w Nowym Mieście nad Pilicą.
– Zdarza się, że nasze gesty nie znajdują oddźwięku i zrozumienia u osób odpowiedzialnych za likwidację skutków katastrof. Nie zmieni to jednak naszej postawy w przyszłości. Jesteśmy jedyną organizacją, która prowadzi działalność charytatywną w swoim statutowym zakresie. Odnoszę wrażenie, że chyba Polskie Stowarzyszenie Pogrzebowe nie tylko nie prowadzi takiej działalności, ale też próbuje w pewien sposób dyskredytować nasze działania, co w mojej ocenie jest bardzo smutne – podkreśla Dyrektor Biura Izby Dariusz Dutkiewicz.

Kamila Burniewicz