Projekt SLD? „Jestem na nie”

Prezes Polskiej Izby Pogrzebowej Witold Skrzydlewski wyjaśnia, dlaczego jest przeciwny projektowi Ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych, który złożyli posłowie SLD.

 

Kamila Burniewicz: Podoba się Panu projekt SLD, zgodnie z którym można by było rozsypywać prochy zmarłych?

Witold Skrzydlewski: Oczywiście, że nie. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, żeby prochy miały być rozsypywane, a tym bardziej przechowywane w urnie w domu. Uważam, że miejsce prochów jest na cmentarzu – czy to w kolumbarium, czy w ziemi. Wszelkie inne rozwiązania są nie do pomyślenia.

 

– Ale jednak powstał projekt zmian w Ustawie o cmentarzach i chowaniu zmarłych.

– Poseł, który ten projekt złożył, chciał chyba tylko zrobić dużo szumu. Projekt SLD jest przede wszystkim zły. Nie chodzi tylko o kwestie moralne, ale także techniczne. Pojawia się bowiem problem – jak skontrolować to, w jakich warunkach przechowywane są prochy w domu?

 

– Sojusz nie zaproponował żadnego rozwiązania.

– Nie podpowiedział też, co zrobić w przypadku konfliktu w rodzinie. A one przecież się zdarzają. Przechowywanie prochów w domu ograniczy dostęp do nich innym osobom. Powiedzmy, że jesteśmy rodzeństwem i się pokłóciliśmy. Ja mam w domu prochy dziadka. Chce je Pani odwiedzić, położyć jakiś kwiatek, zapalić świeczkę. A ja mówię: wynocha! Wszelkie zmiany w tej ustawie powinny być dokładnie przemyślane i przedyskutowane – przede wszystkim z przedstawicielami branży pogrzebowej.

 

– Pana sprzeciw wobec tego projektu zapewne ma jakiś związek z Pana poglądami na kremację.

– Jestem chrześcijaninem i w życiu bym się nie skremował. W ubiegłym roku Episkopat wystosował specjalny list w sprawie kremacji. Napisał w nim, że Kościół katolicki zezwala na kremację ciała, o ile nie podważa ona wiary w zmartwychwstanie ciała. Zdecydowanie zaleca jednak grzebanie ciał zmarłych.

 

– A po kremacji prochy powinny trafić do kolumbarium?

– Urny z prochami powinny się znajdować w kolumbarium albo w grobie. Ma to związek z poszanowaniem ciała zmarłego. Jeżeli będziemy rozsypywać prochy, to wszystkie psy, koty i kanarki będą je roznosić.

 

– Zmieńmy temat. Przygotowuje się Pan już do targów Necro-Expo 2013?

– Nie mogę się ich doczekać. To największe wydarzenie dla przedstawicieli branży pogrzebowej w Polsce. Jako Prezes Polskiej Izby Pogrzebowej jestem za tym, żeby targi w Polsce odbywały się raz na dwa lata – w Kielcach. Dziwię się producentom, którzy płacą za powierzchnię na targach co tydzień. Czy to przekłada się na zyski? Najwięcej zyskamy na największych targach. Dlatego doradzam wszystkim członkom Izby, żeby wybierali targi w Kielcach.

 

– Firma H. Skrzydlewska kupiła na ostatnich targach Necro-Expo karawan.

– Tak, to był karawan firmy Pilato. Już drugi w naszej firmie. Karawan Pilato kupiliśmy też trzy lata temu i jestem z niego bardzo zadowolony. Jako Prezes Polskiej Izby Pogrzebowej wysoko cenię sobie lojalność firmy Pilato wobec Izby. Cieszę się, że coraz więcej członków Izby kupuje samochody od tej firmy.