Skandal w Wielkiej Brytanii

Afera w branży pogrzebowej wstrząsnęła Londynem. Dziennikarzowi udało się z ukrycia nagrać, jak pracownicy jednego z największych zakładów pogrzebowych w Wielkiej Brytanii Gillman Funeral Services wyśmiewali zmarłych, jednego z nich nazywali „świnią”, bo był kibicem Chelsea, a na dodatek wygłaszali rasistowskie uwagi na temat jego rodziny. Dziennikarz zatrudnił się w zakładzie pogrzebowym i pracował w nim przez trzy miesiące, żeby od środka poznać jego sekrety. Nagrania z ukrycia wyemitowała w programie dokumentalnym stacja ITV. W filmie pokazano m.in. ciała, które trzymano poza chłodnią tak długo, że nawet pracownicy narzekali na smród, a także pracowników, którzy podczas jazdy karawanem z trumną oglądali na komórce filmy pornograficzne. Dziennikarz nagrał też balsamistę rozbierającego zwłoki kobiety i udającego, że jest to striptiz.

Pracownicy zakładu przyznali także, że oszukują imigrantów z Ghany i Jamajki, którzy stanowią znaczny odsetek ich klientów, i zawyżają ceny ich pogrzebów.

Po emisji nagrania, które wstrząsnęło opinią publiczną, zwolniono czterech pracowników zakładu, a jednego zawieszono. Phillin Greenfield, właściciel firmy, która działa w Londynie od 1830 r., publicznie przeprosił rodziny zmarłych, których źle traktowano w zakładzie. – Zachowanie niewielkiej grupy z 28 naszych pracowników jest sprzeczne ze wszystkim, w co wierzymy – stwierdził.