Tam, gdzie pogrzeb jest najważniejszy

Na indonezyjskiej wyspie Sulawesi pośród gór porośniętych dżunglą znajduje się dolina Tana Toraja (Tana Toradzia).

Dolina ta w kraju, w którym żyje najwięcej muzułmanów na świecie, stanowi enklawę chrześcijaństwa. Co krok widzimy tu kościoły i krzyże, jednak liturgia, w szczególności śmierci jest dalece odmienna od naszej.

Kraina śmierci

Chrześcijaństwo zaszczepili tu Holendrzy, którzy panowali nad Indonezją w czasach kolonialnych. Głoszenie Słowa Bożego nie odbywało się tu jednak w duchu bożego miłosierdzia. Za protestanckimi pastorami szło wojsko, które nawracało Toraja karabinami. Z tego nawracania powstała ciekawa mieszanka protestantyzmu połączonego z pierwotnymi kultami animistycznymi. Dla Europejczyka pogrzeb jest wydarzeniem smutnym i przykrym, a śmierć swoistym tabu. Lud Toraja stoi na drugim biegunie – tu pogrzeb jest najważniejszym wydarzeniem w życiu człowieka i nie dorównuje mu żadna inna uroczystość nawet ślub. Lud Toraja kultywuje śmierć ponad wszystko. Człowiek całe życie oszczędza na pogrzeb swój i swoich bliskich, bo pogrzeb Toraja nie jest kameralną i cichą uroczystością. Ale może zacznijmy od początku…

Gdy umiera Toraja nikt nie powie, że nie żyje, ale że jest chory. Ta „choroba” może trwać nawet rok. W tym czasie rodzina przygotowuje się do pogrzebu. Ciało zmarłego składa się w tymczasowym „grobie”, co oznacza najczęściej, że przebywa on w domu w oddzielnym pomieszczeniu. Aby zatrzymać rozkład ciała w klimacie, gdzie „zimą” jest 30ºC, nasyca się je formaliną (około 6 litrów). W czasach, gdy nie była ona dostępna, rozkład hamowano przy użyciu silnego roztworu kawy. Ciało zawija się potem w płócienny całun. Po zabezpieczeniu ciała przychodzi czas na przygotowania do ceremonii pogrzebowej.

Pogrzeb

Na potrzeby pogrzebu buduje się specjalną wioskę z bambusowymi chatami, na którą składa się kilkanaście budynków. To tu odbędzie się wielodniowa ceremonia, tu goszczone będą setki gości, które na tę ważną chwilę przyjadą z całego świata. Duże koszty pogrzebu nie wynikają tylko z potrzeby zbudowania samej wioski pogrzebowej, ale również z ilości ofiar, którą trzeba złożyć, aby ułatwić Toraja przejście do nieba. Na pogrzebie zabija się dziesiątki zwierząt. W mojej obecności zabito 47 świń i dwa bawoły, a to był dopiero drugi dzień uroczystości. Dla Toraja najważniejszym zwierzęciem jest bawół. To na nim Toraja wieżdża do raju, dlatego jednym z głównych punktów ceremonii jest rytualny ubój bawołów. Stojącym zwierzętom podcina się gardło. Przewracają się i wykrwawiają.

Jednak bawół bawłowi nie równy. Najdroższe i najbardziej cenione są bawoły o białej skórze i niebieskich oczach. To one zapewniają najlepszy wjazd do raju. Cena jednego to około 18 000 zł. Ich głowy i rogi zdobią prawie wszystkie domostwa. Z każdą godziną dookoła jest coraz więcej krwi i zabitych zwierząt, których głowy leżą na trawie. Tu ten widok jest naturalny i nikogo nie razi. Dorośli i dzieci oglądają ćwiartowanie mięsa, które jest potem rozdawane gościom.

Pogrzeb Toraja to jednak nie tylko ofiary ze zwierząt. Cały czas słychać w tle muzykę i nawoływanie konferansjera. Odbywają się różne tańce i pochody. Goście schowani przed słońcem w chatach spożywają posiłki i piją słodką herbatę. Wszystko bardziej przypomina zabawę niż smutną uroczystość. Atmosfera jest pogodna, choć poważna. Dzieci śpiewają do mikrofonu piosenki. A gdzie w tym wszystkim jest zmarły? Bogato zdobiona, czerwona, lakowana trumna spoczywa na podwyższeniu w centralnym punkcie pogrzebowej wioski. Jest ciekawie zrobiona. Posiada otwory na dnie i na górze, w celu umożliwienia wymiany powietrza i utraty płynów. Wraz z nią siedzi tam najbliższa rodzina zmarłego. Wszystko to trwa nieprzerwanie przez cztery dni. Potem ciało składa się do grobu. Koszty pogrzebu są niebagatelne. Po jego zakończeniu z chat w pogrzebowej wiosce demontuje się ozdoby i bardziej wartościowe rzeczy, a resztę pali do cna, aby nikt inny nie wyprawił stypy w tych samych budynkach.

Skąd wziąć pieniądze na tak niebagatelne koszty pogrzebu? Goście przynoszą okazałe prezenty. Biedni papierosy, kawę, bogatsi żywe, związne świnie, a ci najbardziej zamożni przyprowadzają bawoły. Nie wszystkie się zabija. Rodzina zmarłego skwapliwie prowadzi listę prezentów wraz z nazwiskami. Wie później, kto i co podarował. Idąc na pogrzeb do swoich gości, wie też, co musi dać w ramach wzajemności.

Groby

U Toraja nie znajdziemy klasycznych cmentarzy. Tradycjonalistów chowa się w naturalnych jaskiniach oraz grobowcach wykutych w skalnych ścianach, często kilkanaście metrów nad ziemią, co ma utrudnić dostęp zwierzętom i rabusiom. Wykucie takiej niszy kosztuje około 9000 zł. Mniej tradycyjni Toraja budują groby ziemne lub bogaci wręcz okazałe kaplice pogrzebowe. Oprócz trumny dla zmarłego Toraja przygotowuje się Tau Tau, czyli drewnianą figurę z podobizną zmarłego. Po pogrzebie figura ta zostaje odprowadzona wraz z trumną do miejsca pochowania. Trumnę wraz z osobistymi rzeczami zmarłego umieszcza się w grobie, a figurę dostawia do innych figur zmarłych członków rodziny. Stoją one razem, jak na swoistym zdjęciu rodzinnym.

Dzieci drzewa

W dżungli rosną wielkie drzewa, a jedno z nich nazywane jest „mlecznym”. Nazwa pochodzi o jego soków, które mają kolor mleka. To tu składa się ciała zmarłych, małych dzieci. W żywym drzewie wydłubuje się niszę i składa ciało. Potem otwór zasklepia się wyciętym drewnem, aby na powrót zarosło. Żywe drzewo staje się grobem dziecka. Zgodnie z wiarą Toraja drzewo swoim mlekiem karmi dziecko i pozwala mu rosnąć. Groby w drzewach są zawsze odwrócone w stronę wioski, bo jak wierzą, dziecko, gdy się w końcu obudzi, nie będzie nic pamiętać. To dlatego grób musi być ukierunkowany na wioskę, aby dziecko mogło łatwo do niej wrócić. Druga wersja mówi, że dusza dziecka zbliża się do nieba wraz z rosnącym drzewem.

Niezwyczajni chrześcijanie

Obok tego wszystkiego spotykamy figury Matki Boskiej, krzyże na wieńcach pogrzebowych. Co krok napotykamy na kaplice i kościoły. Jest ich tu chyba więcej niż w Polsce. Jakby na przekór otaczającemu ich islamowi, wieprzowina w każdej postaci jest tu koronnym daniem. Ludzie są mili i jest czysto, co kontrastuje z miejscami zamieszkanymi przez muzułmanów. Słowem – protestancki porządek w egzotycznym wydaniu.