Trudne czasy dla amerykańskich domów pogrzebowych

W poprzednim numerze „Biuletynu” szeroko omówiliśmy zagrożenia płynące z projektu SLD, zgodnie z którym nie byłoby obowiązku chowania urny z prochami na cmentarzu. Prognozowane niebezpieczeństwa odczuwają już amerykańscy przedsiębiorcy pogrzebowi. Jak podaje „Idaho Business Review”, próbują się oni przystosować do nowych warunków na rynku.

Kremacja jest w USA bardzo popularna, a coraz częściej bliscy zmarłego decydują się na rozsypanie prochów lub przechowywanie urny w domu. Oznacza to, że zakłady pogrzebowe nie zarabiają już na karawanach podczas procesji, a cmentarze – na grobach. Wszystko przez to, że umierać zaczęło pokolenie, które przedkłada indywidualizm nad tradycję.

Umiera inne pokolenie
Zmiany w Stanach zaczęły się stosunkowo niedawno. Jeszcze w talach 60. XX wieku kremacja była rzadkością. Już w 1995 r. co trzeci zmarły w stanie Idaho był spopielany. W 2010 r. już ok. 54 proc. zmarłych trafiło do krematorium, a zaledwie 36 proc. zostało pochowanych bez kremacji na cmentarzu. Pozostałe ciała albo oddawano na cele naukowe, albo wysłano poza stan Idaho. Przewiduje się, że w tym roku odsetek kremacji wyniesie 58 proc. W niektórych hrabstwach przekroczył już nawet 70 proc.

Zakłady oferują wszystko
To oznacza olbrzymie problemy dla zakładów pogrzebowych, które do tej pory oferowały niskie opłaty za usługi, a zarabiały dzięki wysokim cenom trumien i akcesoriów. Przedsiębiorcy zaczęli poszerzać swoją działalność, żeby zminimalizować straty wynikające ze słabej sprzedaży trumien – sprzedają pamiątkową biżuterię i inne akcesoria, które mają bliskim przypominać o zmarłym. Przedsiębiorcy zdali sobie sprawę z tego, że czasy będą coraz trudniejsze. Już teraz muszą spełniać każdą, nawet najdziwniejszą, zachciankę klienta. Bo jeżeli jej nie spełnią, zrobi to konkurencja.

Niezależne trumny
A konkurencja nie śpi. Nie są nią wyłącznie inne zakłady pogrzebowe. Na amerykańskim rynku pojawili się niezależni sprzedawcy trumien, którzy oferują klientom detalicznym trumny po cenach znacznie niższych niż zakłady pogrzebowe.
Jedną z tego typu firm opisuje „Denver Post”. Pomysł na nią pojawił się po pogrzebie babci męża właścicielki firmy. Małżeństwo zdecydowało się na zakup trumny za 3000 dolarów w zakładzie pogrzebowym. Później w internecie znalazło tę samą trumnę za 1000 dolarów. Wystarczyła odrobina poszukiwań, żeby odkryć, że ceny oferowane przez zakłady są nawet sześć razy wyższe niż ceny producentów.

Kup trumnę za życia
Sprzedawcy trumien uświadamiają konsumentom, że nie muszą oni kupować trumny w zakładzie pogrzebowym. Mogą ją nabyć taniej w innej firmie, a mimo to skorzystać z usług zakładu. Namawiają nawet do kupowania trumien za życia, dlatego że pod wpływem emocji bliscy zmarłego mogą dokonać nierozsądnego zakupu. Tym bardziej, że będzie im po prostu głupio wybrać najtańszą możliwość, nawet jeżeli życzyłby sobie tego zmarły.
„Denver Post” podaje, że dzięki kupieniu trumny u niezależnego sprzedawcy, można zaoszczędzić od 500 do 2000 dolarów.

Kamila Burniewicz