Zadośćuczynienie za śmierć się należy nawet za wypadki sprzed 2008 roku!

Czy nieoczekiwana utrata bliskiego członka rodziny powoduje krzywdę? Czy krzywda wyrządzona przez inną osobę powinna zostać wynagrodzona stosownym odszkodowaniem?

Odpowiedź na dwa powyższe pytania wydaje się obecnie oczywista. W społeczeństwie przyjęło się już, że rodzinna powinna otrzymać odszkodowanie za utratę osoby bliskiej, jeżeli do sytuacji doszło z czyjejś winy. Przekonanie to jest dodatkowo wzmacniane przez przekaz medialny, z którego płyną informację o wysokich odszkodowaniach, które szerokim echem odbijają się w społeczeństwie. W niepamięć zaczyna już odchodzić problem, który do niedawna rozgrzewała dyskusję wśród prawników. Pomimo, że udzielenie dziś odpowiedzi na powyższe pytania nie stanowi już problemu, to jeszcze do niedawna kwestia ta mogła sprawić pewne problemy.

Powyższe zagadnienie sprowadza się do rozstrzygnięcia, czym różni się rok 2007 od roku 2008? Czy rok różnicy ma jakiekolwiek znaczenie dla norm, jakie funkcjonują w społeczeństwie? Zdaniem niektórych, w tym przede wszystkim towarzystw ubezpieczeniowych, różnica ta istnieje i jest ona istotna. W ich ocenie dopiero w 2008 roku doszło do zmiany podejścia w temacie wypłat zadośćuczynienia dla członków rodziny. Zmiana ta miała zostać wywołania poprzez wprowadzenie nowych regulacji prawnych w kodeksie cywilnym. W tym ujęciu wszystkie niepotrzebne śmierci, wszystkie cierpienia całych rodzin, w żaden sposób nie zostaną zrekompensowane, jeżeli miały miejsce przed zmianą prawą. Można mieć wątpliwości czy takie podejście jest zgodne z normami społecznymi i społecznym poczuciem sprawiedliwości.  Niewątpliwie jest to działanie niezgodne z prawem, ponieważ już wcześniej istniały legalne prawne możliwości przyznania odpowiedniego zadośćuczynienia. Jednak do tego konieczna jest odwaga i wola, aby ponieść ciężar finansowy skutków zdarzeń, za które się odpowiada. Brak tej odpowiedzialności oznacza de facto przerzucenie ciężaru radzenia sobie z krzywdą wyłącznie przez rodziny. Odmowa wypłaty odszkodowania jest pozostawieniem takiej rodziny samej sobie.

Stanowisko towarzystw ubezpieczeniowych nie ulega zmianie pomimo setek przegranych spraw sądowych, licznych opinii prawnych, a nawet uchwały Sądu Najwyższego z 2010 roku, w której wprost wskazano, że „najbliższemu członkowi rodziny zmarłego przysługuje na podstawie art. 448 k.c. w związku z art. 24 § 1 k.c. zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę, gdy śmierć nastąpiła na skutek deliktu, który miał miejsce przed dniem 3 sierpnia 2008 r.” nie powodują zmiany stanowiska. Prawdopodobnie spór ten nie ustanie nigdy i kolejne sprawy będą wymagały kolejnych wyroków sądowych. Na chwilę obecną nie widać żadnych możliwości, aby sytuacja uległa szybkiej zmianie na korzyść osób poszkodowanych. A wystarczyłoby jedynie stosować się do litery prawa i przestrzegać już istniejących od 17 lat przepisów.

W całej tej sytuacji należy zauważyć, że polskie prawo w tym zakresie zatoczyło koło. Prawo do zadośćuczynienia za śmierć istniało bowiem już wcześniej, przewidywały je przepisy wprowadzone w okresie przedwojennym. Możliwość ta została wykreślona podczas prac nad nowym kodeksem cywilnym w latach 50. XX wieku. Ówcześni teoretycy prawa, którzy tworzyli prawo na użytek PRL, doszli do przekonania, że niestosownym jest, aby śmierć i związana z nią krzywda mogłaby być naprawiona przy użyciu pieniądza. Wynikiem tych rozważań był brak odpowiedniej regulacji w kodeksie cywilnym. Jednocześnie pozostawiono przepisy umożliwiające dochodzenie renty czy też stosownego odszkodowania za znaczne pogorszenie się sytuacji życiowej. Praktyka sądowa jednak szybko wypełniła lukę po brakującym przepisie. Elementy typowe dla krzywdy, jak utrata chęci do życia czy też konieczność podjęcia terapii psychologicznej, zaczęto uwzględniać podczas zasądzenia stosownego odszkodowania, i to pomimo pierwotnie innego celu tego przepisu. Jak widać sądy wykazywały się większym zrozumieniem dla cierpiących rodzin. Po zmianach ustrojowych w latach 90. zaczęto odchodzić od założeń ideowych wcześniejszego systemu. Rezultatem takich działań był powrót do możliwości dochodzenia zadośćuczynienia za krzywdę dla członków rodziny zmarłego. Sądy i prawnicy zaczęli dostrzegać, że dotychczasowa praktyka nie przystawała już do rzeczywistych wymogów stawianych prawu przez społeczeństwo i osoby poszkodowane. Posiłkowanie się przepisem odnoszącym się do stosownego odszkodowania nie było już zabiegiem wystarczającym. Konieczne było sięgnięcie po inne instrumenty prawne, które pozwoliłby w sposób adekwatny reagować na naruszenia prawa do bliskiej więzi z innymi człowiekiem.

Szansa pojawiła się, gdy powrócono do zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych, które zostały uregulowane w art. 23 kodeksu cywilnego. Przez cały czas obowiązywania kodeksu cywilnego istniał bowiem przepis, na mocy którego możliwe było usunięcie skutków szkody w przypadku naruszenia dóbr osobistych. Od 1996 roku dodatkowo wprowadzono wprost możliwość dochodzenia zadośćuczynienia. Każdy spostrzegawczy obserwator stwierdziłby natychmiast, że przecież art. 23 k.c. nie odnosi się w żadnej mierze do śmierci, czy też krzywdy z niej wynikającej. Niewątpliwie miałby rację, jednak tylko częściową. Dobra osobiste, które zostały wyszczególnione w art. 23 kodeksu cywilnego, to w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda i inne wymienione w tym przepisie wartości. Należy jednak podkreślić ważność zwrotu  „w szczególności”. Zastosowanie takiego zwrotu w tekście prawnym, oznacza tyle, że następujące po tym sformułowaniu wyliczenie, zawiera jedynie przykładowe elementy. Należy dlatego pamiętać, że istnieją dobra osobiste niewymienione w tym przepisie. Praktyka prawnicza uzupełniła katalog dóbr osobistych o prawo do poszanowania nagrobka, ochrony herbu i wielu innych, które zostały uznane przez sądy za dobra osobiste.

Właśnie wynikiem takiej działalności sądów było zaliczenie prawa do posiadania ojca i matki, życia w pełnej rodzinie czy też posiadania bliskiej więzi z innym człowiekiem do kręgu dóbr osobistych.

Przełomowym wyrokiem w tym zakresie była sprawa Przemka Czai, który zginął podczas zamieszek w Słupsku. Rodzicom udało się otrzymać zadośćuczynienie za śmierć syna na podstawie przepisów o ochronie dóbr osobistych. Po tym wyroku, zaczęły zapadać kolejne, które co raz bardziej przypominały o istnieniu zadośćuczynienia za śmierć osób bliskich w polskim porządku prawnym. Powyższa tendencja, znalazła swoje uwieńczenie w nowelizacji kodeksu cywilnego, która wprost wprowadziła zadośćuczynienie. Od tego czasu dochodzenie przez rodzinę odszkodowania zostało pozbawione niepotrzebnych komplikacji prawnych.

Pomimo drobnych niuansów pomiędzy starymi a nowymi przepisami, jak choćby tego, kto jest uprawniony do odszkodowania, sposób ustalania wysokości zadośćuczynienia pozostaje w znacznej mierze taki sam.

Brane są bowiem pod uwagę przede wszystkim:

    • długotrwałość cierpień i bólu po śmierci najbliższego, trauma, ogrom doznanego cierpienia;
    • poczucie osamotnienia, cierpienia natury moralnej i wstrząs psychiczny wywołany śmiercią osoby najbliższej;
    • stopień krzywdy wynikający z utraty pomocy, wsparcia i opieki osoby bliskiej;
    • poczucie straty, żalu, tęsknoty, silne przeżywanie żałoby po zmarłym;
    • wiek uprawnionego do zadośćuczynienia.

Powyższe kryteria pozwalają na ustalenie wysokości zadośćuczynienia. W chwili obecnej towarzystwa ubezpieczeniowe z tego tytułu wypłacają kwoty w wysokości od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Natomiast sądy wyrokując przyznają odszkodowanie w wysokości dwukrotnie lub nawet trzykrotnie większej. Można natomiast zauważyć powszechną tendencję do przyznawania zadośćuczynienia w sposób mocno powiązany ze stopniem bliskości pomiędzy osobą zmarłą, a pozostającą przy życiu. Najwyższe zadośćuczynienia (w przypadku spraw prowadzonych przez GDPM to kwoty rzędu 200 tys. złotych) są wypłacane, za śmierć współmałżonka, dla rodziców za śmierć nieletniego dziecka, a dla nieletnich dzieci za śmierć rodziców. Niższego świadczenia można się spodziewać w przypadku rodzeństwa oraz relacji istniejących pomiędzy dorosłymi już dziećmi i ich rodzicami. Zadośćuczynienie za śmierć dalszych krewnych, jest już niewątpliwie mniejsze, a czasami wręcz prowadzi do oddalenia tych roszczeń. Pewien problem stanowią roszczenia wnoszone przez konkubentów, w tym względzie istnieją pewne rozbieżności w orzecznictwie, które jednak w większości przychylają się do uznania takich osób za najbliższych członków rodziny uprawnionych do otrzymania zadośćuczynienia.

Nie można jednak w żaden sposób pominąć indywidualnych okoliczność każdej ze sprawy. Znane są przypadki wyroków łamiących powyższe reguły pokrewieństwa, jak choćby taki, w którym rodzeństwo otrzymało wysokie zadośćuczynienie za śmierć brata, który pełnił funkcję głowy rodziny. Każda sprawa powinna być rozpatrywana indywidualnie, na podstawie kryteriów wypunktowanych powyżej. Najgłośniejsza sprawa tzw. „odszkodowań smoleńskich” miała początkowo duży wpływ na wysokość roszczeń, które zaczęły trafiać do sądów. Kwota 250.000,00 złotych, jaką uzyskali bliscy zmarłych w katastrofie, stała się jedną z najczęściej występujących w dopiero, co rozpoczynanych procesach cywilnych. Sądy jednak dość ostrożnie podeszły do tego zagadnienia. Można było odnieść wrażenie, że oczekiwanie podobnych wyroków zostało odebrane, jako zamach na sędziowską niezawisłość oraz stało w sprzeczności z indywidualizacją każdej sprawy. Ostatecznym efektem tego trendu były wyłącznie jednostkowe przypadki wyroków zasądzających zadośćuczynienie na tym poziomie. W większości spraw zapadały niższe wyroki, w związku z czym pełnomocnicy osób poszkodowanych obecnie obniżyli składane roszczenia do tych realnie przyznawanych w sądach.

Jak to już zostało wspomniane powyżej prawo do zadośćuczynienia jest już na gruncie polskim ugruntowane z bogatą tradycją. Kwestią czasu pozostaje zmiana świadomości niektórych podmiotów, co do zasadności i potrzeby tego prawa. Ważna w tym względzie jest również postawa osób, na co dzień spotykających się rodzinami poszkodowanymi przez utratę osoby bliskiej. Możliwe, że w związku z opisanymi wątpliwościami, ludzie nie są do końca przekonaniu, co do praw im przysługujących. Uświadomienie tych oczywistych dziś już faktów, może być im niezwykle pomocne.

Tomasz Popielski, prawnik TER Enterprises z GDPM, Grupy Doradczej Prawno-Medycznej w Gdańsku.