Złośliwości laborantów sekcyjnych przy wydawaniu zmarłych

Podtytuł tego referatu powinien brzmieć: „Czego obsługujący zmarłych w prosektoriach nie powinni robić przy nieboszczykach na złość innym odbierającym nagie zwłoki lub swoim współpracownikom”.

Tyle w sobie samo życie, tylko życie i aż życie dobrze znane pogrzebownikom, o którym dużo i często mówią w kuluarach, ale głośno nie poruszają tego tematu. Sam nie wiem dlaczego. Ten temat zawiera w sobie wszystko. Każdy z pewnością z pogrzebowników zetknął się w pracy zawodowej ze swoistymi „ukłonami” i złośliwościami w czystej formie ze strony laborantów sekcyjnych w prosektoriach, którzy wydają ciała osób zmarłych nago, nie mając z tego tytułu profitów. I w tym miejscu zaczynają się tzw. „kwiatki”. Nazwijmy sprawy po imieniu, taki laborant nie zarobi na przygotowaniu ciała do pochówku.

Referat ten jest wypadkową doświadczeń autora, z którymi się zetknął w swojej ponad dwudziestoletniej pracy zawodowej i nie tylko ale również z opisów i opowieści, rozmów z pogrzebownikami z terenu całego kraju w trakcie targów, konferencji, szkoleń i dysput telefonicznych.

Płyny fizjologiczne

Na wstępie należy podkreślić, że zmarłych i złośliwości z tym związane należy podzielić na dwie grupy. Zmarli po sekcjach zwłok i bez sekcji zwłok. Przystępując do konkretów. Nagminna praktyką jest wlewanie wody do otworów naturalnych nieboszczyka (usta, nos), tak aby osiągnąć efekt wylewania się płynów fizjologicznych ze zwłok. Co bardziej pomysłowi laboranci potrafią zaparzyć kawę zbożową i po ostudzeniu wlać do ust symulując w ten sposób wycieki, lub też biorą i wlewają płyny fizjologiczne innych zmarłych np.: z worków podłączonych do drenów. Wydaje się to makabryczne, ale to funkcjonuje.

Zdarzają się również przypadki celowego tzw. „pompowania zwłok” po autopsjach, tak by one dosłownie „eksplodowały” w chwilę po umieszczeniu ciała w kapsule lub trumnie w worku. Występuje również nagminnie zjawisko tzw. „golenia po goleniu”, nie używając po goleniu kremu do masażu, tak by były widoczne na obliczu zmarłego perfidne zacięcia. Notoryczną czynnością w przypadku zmarłych w szpitalach jest celowe otwieranie kraników we wkłuciach centralnych, otwieranie worków z moczem i płynami fizjologicznymi również z jam opłucnowych, przecinanie sond żołądkowych, wyciąganie wenflonów podcinanie drenów tak by zwłoki „pływały” we krwi i płynach w worku a dodatkowo naderwanie worka z ciałem tak by pobrudziło się wybicie trumny lub by trzeba było myć i odkażać kapsułę. Występuje również podcinanie cewników.

Makabryczne praktyki

W skrajnych przypadkach dochodzi do makabrycznego wyrywania wkłuć centralnych na szyi ze skory zmarłych. Można się spotkać po sekcjach zwłok z tzw. „przeszyciem” lub szyciem na „lipę” (wg terminologii laborantów sekcyjnych). Jest to szycie pojedynczą nitką, tak by np. w czasie przygotowywania zwłok do pogrzebu owe szycia puszczały lub rozrywały się, tak by następowały wycieki płynów fizjologicznych celowo często nie wybieranych po sekcji zwłok. Nagminną czynnością jest wrzucanie do zwłok odpadów nie tylko medycznych i robienie ze zwłok tzw. „śmietnika”. Co można znaleźć w takich zwłokach np.: zużyte opatrunki, wenflony, cewniki, rękawiczki, igły ze strzykawek bez osłon i resztę proszę sobie dopowiedzieć.

Bardziej inwazyjną metoda by „umilić” życie jest dyskretne nacinanie karku, tak by krwawił. W tym miejscu docieramy w swojej istocie do bardzo ważnego zagadnienia a mianowicie bezczeszczenia zwłok. Zastanówmy się zatem, gdzie jest ta granica i czy jest ona do udowodnienia. Czym jest bezczeszczenie zwłok, bo według Kodeksu Postępowania Karnego jest to cyt.: „poniżanie godności osoby zmarłej”.

Kolejną nagminna sytuacją jest wydawanie po sekcji zwłok ciała nieumytego, tłustego, tak by odbierającym zwłoki się ono wyślizgiwało. Oprócz tego „standardem” jest pozasychana krew na zwłokach lub nawet z resztkami tkanek na ciele i we włosach.

Złośliwości na cmentarzu

Kolejną niejako techniczną sprawą jest celowe rozplątywanie podwiązanych ust, które ma na celu celowe otwarcie tego otworu naturalnego. Nadmienić należy w tym miejscu, że często to ma miejsce np.: na cmentarzu, gdzie konkurujące ze sobą zakłady pogrzebowe robią sobie podobne złośliwości. Oczywiście nie wszędzie.

Kolejny przykład to manipulacja przy opatrunkach szpitalnych np. stomia, przetoka, odleżyny itp. to kolejny przykład i element prymitywnego działania laborantów sekcyjnych, tak samo jak przebijanie na kończynach pęcherzy ocieklinowych.

Rzadko występującą, ale istniejącą, jest praktyka obcinania końcówek w sondach żylaków przełyku, co powoduje znaczne utrudnienia w zabezpieczaniu zwłok przed wyciekami oraz obcinanie sond żołądkowych i wpychanie ich głębiej. I dochodzimy do złotej zasady laborantów sekcyjnych bez jakichkolwiek zasad: „zwłoki mają pływać w worku”. Jeżeli to są zwłoki przygotowane przez konkurencję, to możemy się spodziewać pobrudzenia garderoby wszelkimi kremami, fluidami, podkładami itp. Do tego dochodzi uporczywe otwieranie ust, oczu, przycinanie zbyt silne paznokci tak by z naczyń włosowatych wyciekała krew. Po sekcjach zwłok możemy się spotkać z tym, że szyja i miednica mała nie są w ogóle zabezpieczone, tak by treść płynna mogła się swobodnie zewsząd wylewać.

Sytuacje ekstremalne

Najbardziej ekstremalne sytuacje zostawiłem na koniec. Nie po to, by szokować, ale po to, by uzmysłowić, jak bardzo laboranci sekcyjni potrafią być uprzykrzający. Jest to z pewnością wyciąganie zwłok z chłodni na okres kilku-kilkunastu godzin, tak by gniły. Po prostu ukażą się np.: plamy dyfuzyjne na kończynach, zazielenienie w prawym podbrzuszu i w okolicach ust, co zdecydowanie świadczy o szybko postępujących przeobrażeniach pośmiertnych. Lub też po sekcji zwłok włosy nieboszczyka celowo są wytarte tłuszczem, że nawet dwukrotnym myciem głowy nic na to nie poradzimy. Kolejną skrajną skrajną sytuacją jest źle spasowana pokrywa czaszki po sekcji zwłok, tak by było widać granice cięcia kości piłą oscylacyjną, zbyt mała ilość włożonego materiału wypełniającego do jamy czaszki lub po prostu odwrócenie tyłem do przodu sklepienia czaszki.

W ostatnim czasie zetknąłem się z przewracaniem zwłok denackich (z tzw. eksportacji z domów, miasta, ZOL-u) na bok, lub na twarz, tak by płyny fizjologiczne mogły swobodnie wyciekać, a na twarz przemieszczały się plamy opadowe w linii prostej prowadzi to silnego zasinienia twarzy. A w tym momencie możemy się ratować kosmetyką pośmiertną lub tanatopraksją.

Mam nadzieję, że w przystępny i obrazowy sposób opisałem tylko niektóre sytuacje, z którymi  można się zetknąć w czasie odbierania zmarłych z prosektoriów szpitalnych, zakładów medycyny sądowej i rzadziej domów pogrzebowych.

Nie można się mścić na zmarłym

Pozostaje kwestia, o której już wspomniałem. Gdzie jest granica bezczeszczenia zwłok i jak to udowodnić. Pozostaje również swoista refleksja nad jednym prostym słowem ETYKA i POSZANOWANIE GODNOŚCI OSOBY ZMARŁEJ. Nikt z nas nie życzyłby sobie, żeby w niegodny sposób postępowano z ciałem bliskiej nam osoby, bo przecież ten zmarły jest w swoisty sposób bezbronny. A miał przecież swoje życie, rodzinę, marzenia, cele.

Konkludując, nie można się mścić na zmarłym w pogoni za zyskiem, bo on jest nic nie winny.

mgr Ireneusz Migdał